Tym razem nie uderzyli w ziemie, delikatnie na niej wylądowali. Lecz od razu poczuli na swych ciałach cienkie i zimne ostrza metalu i usłyszeli
- Hau hau hau! Kim jesteście i co tu robicie
- Generale oni mają kota!
- Hau hau hau! Koty są- powiedział pies ubrany w mundur generała, lecz gdy spostrzegł Lucy uklekł i krzyknął
- au hau hau! Wasza wysokość powróciła! A to pewnie są twoi obrońcy!
- Proszę pomóżcie nam ona cierpi- rzekła Wendy. Natychmiast grupa została przetransportowana do dziwnego zamku gdzie dopiero miała ich spotkać smutna przygoda.
Minęła bardzo niespokojna noc dla Natsu i Nakatsu, którzy całą noc spacerowali pod pokojem w którym była leczona Lucy. Obydwoje patrzyli z niepokojem na drzwi, a ze złością na siebie. Dla reszty drużyny noc minęła spokojnie wyspali się i najedli. Dopiero rano zjawili się pod drzwiami gdzie Lucy była leczona. Zobaczyli tam dwa zombii, które nadal chodziły tam i z powrotem, lecz teraz już jakoś bez energii i życia. Powoli powłóczyli nogami po marmurowej podłodze, ręce jakby dłuższe, przy każdym kroku lekko się kołyszące bez woli, głowy poprzechylane, oczy lekko przymknięte, co chwila opadające i od razu otwierające na oścież, byle nie zasnąć. Gray widząc stan swoich przyjaciół nie mógł się powstrzymać i obydwóch mocno uderzy w plecy, głośno krzycząc
- HEJ!!!!- na co biedni niewyspani podskoczyli i zaatakowali Maga Lodu.
- Pięść Ognistego Smoka
- Pazur Bestii Ognia- biedny Grey został odrzucony spory kawałek
- IDIOCI!- krzyknął szybko wstając i gotując się do ataku. Na co Erza chciała zareagować.
- CISZA!!! HAU HAU HAU!!- powiedział wychodzący z pokoju ogromny Buldog, ubrany w Niebieską szatę- Królowa już się jeszcze nie obudziła możecie wejść, hau hau hau, tylko ma być cisza, hau hau hau, w końcu jesteście tylko jej służącymi, hau hau hau.- nadal pies gadał strasznie piskliwym głosem. Powoli grupa ludzi weszła do pokoju, który w środku przypominał jak dla nich żołądek jakiegoś potwora. Wszystko było różowe, puszyste, miękkie i z podobizna dziwnego kota. Ściany były różowe, sufit różowy, podłoga różowa, fotele, sowy, komody i szafy, dywany, pufy, krzesła, zasłony, firany, ogromne łóżko, pościele i poduszki WSZYSTKO RÓŻOWE!!!
( o proszę to oddaje stan tego biednego nic nikomu nie winnego POKOJU oczywiście tam to jeszcze tak z + 100)
Wszyscy rozejrzeli się z dziwnym wzrokiem po pokoju.
- Bleee- szepnął cicho Natsu
- Ciiii- rzekła Wendy i wzrokiem wskazała na pokojówki- psy kręcące się po pokoju. Nakatsu chciał podejść do Lucy lecz, dwóch strażników zagrodziło mu drogę. Erza i Juvia spojrzały dziwnie
- Chcemy podejść- rzekła Erza głosem- nie sprzeciwiaj się.
- Hau, hau hau. Kapłan Buldog zakazał- rzekł jeden z nich
- Ale to jest nasza przyjaciółka- rzekła Juvia
- Hau hau hau, królowa nie może być waszą przyjaciółką skoro jesteście jej sługami. Nie podejdziecie. Nie widzicie że z nią wszystko w porządku. Idźcie już.- rzekł drugi ze strażników. Wszyscy jednocześnie pomyśleli że nie mogą walczyć, gdyż to mogło by zaszkodzić Lucy i przecież to oni mieli liczebną przewagę jak na razie. Zrezygnowani opuścili pokój i udali się za dziwnie złą Erzą do jej przydzielonego pokoju. Gdy zamknęła drzwi za nimi, podeszła do Juvi i szepnęła jej coś strasznie cicho do ucha. Ta po chwili użyła swojej magi Wodne Więzienie a cała grupa znalazła się w środku. Wtedy powiedziała
- Strasznie mi coś tu nie pasuje. Najpierw mówili ze koty coś tam, ale przecież nie dokończyli potem że ona jest ich jakąś królową. Nawet w naszym świecie psy nie lubią kotów. Czuję że grozi nam jakieś niebezpieczeństwo i to wszystko jest jakieś podejrzane.
- Erza czy ty nie przesadzasz?- Zapytał Gray- to prawda ze trochę jest to dziwne ale Lucy odniosła spore obrażenia.
- Paniczu Gray dla nas też się to wydawało dziwne- rzekła Juvia- Możecie to nazwać kobiecą intuicją, ale zauważyliście że nawet pokojówki były no wiecie..
- Czym?- zdziwili się chłopcy
- No bo... noo.. bo.. same psy, nie widziałam tu żadnych pań psów- rzekła rumieniąc sie Juvia.
- O co ci chodzi?- zapytał Natsu pytającym spojrzeniem, podobnie jak reszta chłopaków.
- No że nie ma tu żadnych suk- rzekła zła już na chłopaków Wendy, była nie tylko zła na nich ale też na siebie bo nie potrafiła pomóc rannej Lucy, a tym bardziej po wyjściu z tego dziwnego pokoju czuła się zła i jakaś niespokojna o jej obecne leczenie. Wszyscy zdziwili się jej wybuchem
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...- rzekli równocześnie
- Wendy wszystko ok z tobą?- zapytała Erza,
- Jestem zła bo nie mogłam pomóc Lucy, a po drugie w tym pokoju było coś dziwnego. W sumie to w ciele Lucy. Ehhh tej mocy ich leczniczej.- rzekła nadal zła Wendy.
- Też to wyczułaś? A wy nic nie czuliście- rzekła Juvia, chłopacy tylko pokiwali głowami. Zapadła cisza.
- Trzeba poszukać informacji.- stwierdził Nakatsu- Widocznie jesteśmy jakoś przystosowani do tego świata i nie wszystko widzimy. Macie racje. Nie wszystko dostrzegaliśmy. Więc możemy być nie pomocni i wy musicie się wszystkim zająć. Możliwe że mogą odczytać też jakoś nasze myśli więc o niczym nas nie informujcie. Ja wam ufam i wiem że zrobicie wszystko aby pomóc Lucy.
- Nakatsu jesteś strasznie dojrzały i mądry- rzekłą Wendy
- Jasne, jasne Nakatsu wspaniały...- marudził pod nosem Natsu- To my się nie mamy mieszać?! Powariowałeś one sobie nie dadzą rady!- prawie krzyknął, dziewczyny spojrzały na niego podejrzliwie i ze złością." Męski szowinista się znalazł. Niby że kobiety są słabe, nie potrafią sobie radzić bez facetów. Pewnie nawet słoika z majonezem nie otworzą same bez ich pomocy?!" pomyślały trzy maginie.
- Macie się nie mieszać. Poradzimy sobie same- rzekła Erza, w szczególności patrząc na Natsu i Gray.
- Grey, Natsu i Nakatsu nie wiedziałam że jesteście takimi męskimi szowinistami i uważacie się za lepszych od nas- rzekła wzburzona Juvia, widząc ich miny. Anulowała zaklęcie i gestem ręki wyprosiła ich za drzwi. Oni nadal w wielkim szoku dopiero zorientowali się w sytuacji jak drzwi się za nimi zamknęły. Spojrzeli na siebie, wzruszali ramionami i poszli do swojego pokoju. Natomiast dziewczyny opracowały plan działania. Ale że również one nie czuły się dziś jeszcze dobrze, postanowiły poczekać z nim dwa dni. Przecież mieli nadal bardzo dużo czasu. Mistrz dał Erzie zegarek który wskazywał czas jaki im pozostał do zakończenia zadania. W tamtym kraju byli niby tydzień na czas obowiązujący w Magnolii. I dopiero minął dzień w tym dziwnym świecie, a w Magnolii dwa. Czyli nie było tak strasznie źle. Położyła się spać.
Okrągły księżyc świecił nad Państwem Psów, w jednym z pokoi wielkiego zamku. Trzy dziewczyny właśnie ubierały się w czarne stroje. Po cichu wymknęły się z pokoju z zamiarem zbadania pałacu.Po cichu przechodziły z pokoju do pokoju, w każdym zatrzymywały się na chwilę dokładnie przeszukując. Wreszcie dotarły do wielkiej biblioteki.
- Kurcze nic podejrzanego jak na razie nie znalazłyśmy- dało się usłyszeć cichy szept Juvi.
- Może źle szukamy. Albo... Ktoś idzie. ała- szepnęła i potknęła się Wendy natrafiając na głowę psa pod naporem ciała dziewczynki poruszył się i otworzyła się jedna z szaf.
Dziewczyny nie myśląc szybko weszły do pomieszczenia, za nimi zatrzasnęły się drzwi. Usłyszały niewyraźne szepty dochodzące z biblioteki.
- Rozumiesz coś Wendy?- zapytała Erza, dziewczyna pokiwała z rezygnacja, Czerwonowłosa rozejrzała się po pomieszczeniu, ale nie zauważyła żadnej wajchy, lecz zauważyła schody prowadzące w dół. Postanowiły że pójdą. W sumie innego wyjścia nie miały. Gdy wreszcie schody się skończyły, stanęły przed wielkimi drzwiami,
Za którymi kryła się prawda, wolność lecz najpierw walka i czas zmian o której nie wiedziały. A i tak postanowiły wejść.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA- głośny krzyk Erzy rozniósł się po zimnych ścianach pomieszczenia
**********************************************************************
Bu ha ha ha bu ha ha ha
hi hi hi hi hi hi hi hi hi hi
Cóż pochorowałam się.
Dostałam wolne.
Za bardzo się ruszać nie mogę.
I naszła mnie wena
Dlatego nowa notka.
Mam nadzieję że się spodoba.
No i informacja dziękuję wam bardzo za nominacje, ale z przykrością muszę stwierdzić że nie będę brała w nich udział.
Rozdzialik dedykuje NATI, PATRYCJI TUROWSKIEJ,RATOSHI HAGINO, AKANE-CHAN, I OCZYWIŚCIE VIVIANIE I KURO.
Pozdrowionka ^.^


.jpg)
