czwartek, 13 lipca 2017

Rozdział Pięćdziesiąty Piąty~Rozmowy~

Królestwo Fiore, Magnolia, budynek gildii Fairy Tail jak zwykle tętnił życiem, śmiech, zabawa były tu na porządku dziennym. Po uporczywym treningu zastosowanym przez mistrza gildii Makarova nadszedł czas na odpoczynek, tym bardziej że ich przyjaciele wrócili z Targów Ślubnych Smoków, na których okazało się że zapomnianą przez wszystkich członków tego zacnego stowarzyszenia jest Lucy- Mag Gwiezdnej Energii, dawny Smoczy Zabójca, a teraz jedyna córka i księżniczka Cesarza Smoków. Od powrotu przyjaciół nikt nie podejmował tego tematu, zwłaszcza wtedy kiedy Natsu był w budynku. Przy barze siedzieli Cana, Laxus, Erza i Jellal. Mira wyłoniła się z kuchni. Popatrzyła na całą swoją rodzinę zajętą rozmowami na temat ostatnich wydarzeń.
- Powinna wrócić do domu- powiedziała do siebie
- Nie wróci.- odrzekła Cana- Sprawdzałam w kartach. Nie widać jej powrotu.
- Ale w końcu my tu jesteśmy. Powinna nam wszystkim to wytłumaczyć- odpowiedział cały czas zły na swoją przyjaciółkę Laxus
- Ciężko jest wrócić tam gdzie się kiedyś kogoś zawiodło. Uwierz mi- stwierdził Jellal
- A co wiesz to po swoich doświadczeniach?- szydził Laxus
- Przestańcie obydwoje. Myślicie tylko o sobie i swoich uczuciach. Nie wiecie co ona może czuć?- powiedziała ze łzami w oczach Mira i uciekła do kuchni
- Mira...- wyszeptała Erza, patrząc w ślad za uciekającą przyjaciółką- Lucy powinnaś się wytłumaczyć. Chodź by mi- powiedziała patrząc w sufit.

W domku nieopodal miasta, leżał na hamaku Natsu. Nad nim fruwał Happy i zadawał pytania
- Lucy jest tą zapomnianą osobą? Przypomniałem sobie!!! Ciekawe kiedy wróci? Myślisz że przyniesie mi rybkę? Ale jest też smokiem, zrobimy wyścig na latanie. Pewnie ją pokanam.
- Happy zamknij się- warknął chłopak
- Dlaczego?? Ty nie cieszysz się że Lucy to Lucy? Że wiemy o kim zapomnieliśmy?
- Nie imienia tej osoby w mojej obecności. I skończ o niej już nawijać. Wkurzasz mnie- prawie krzyknął na kotka. Happy zatrzymał się w powietrzu. Przeraził się tonu głosu przyjaciela. W oczkach pojawiły się łzy
- GGGGŁŁŁUUUUPPPPIIII NNNNAAAATTTTSSSSUUU- wyleciał krzycząc przez okno kot.
- Głupia to jest ona- odrzekł i dalej leżał patrząc w sufit.


Gray, Juvia, Nakatsu, Mio, Levy i Gaziell siedzieli w parku.
- To wy wiedzieliście? Od kiedy?- zapytał Gray
- Ja od początku- odrzekł Nakatsu
- Ja od misji w Świątyni- odrzekła Levy
- Czemu nic mała nie powiedziałaś? Tym bardziej że szukaliśmy odpowiedzi.- zapytał Gaziell
- Lucy mnie prosiła. Tym bardziej żebym nie mówiła Natsu. Wiecie nie wytłumaczyła mi do końca dlaczego nie mam wam mówić. Ciężko było to wszystko przed wami ukrywać- odrzekła ze łzami w oczach
- Levuś nie płacz- rzekła Mio- W sumie nie dziwię się jej. Ale czemu ty o niej pamiętałeś i nic nie powiedziałeś- zapytała, patrząc ze złością na swego przyjaciela.
- Po pierwsze wiedziałem bo poprosiłem gwiazdy aby nikt ani nic nie mogło mi wymazać pamięci. Po drugie skoro wymazała pamięć wszystkim, i nikt na początku o niej nie pamiętał to dlaczego miałem cokolwiek powiedzieć. Pamięć o niej powoli do was wracała. Ale ja nie mogłem przerwać jej zaklęcia. Wyobrażasz to sobie że chodzę i mówię o osobie której wy nie pamiętacie. Namawiam was do odszukania jej? Po drugie zacząłem gromadzić informacje w razie gdybyście chcieli jej szukać. A jak znaleźliśmy się w zamku przyglądałem się jej.- odpowiedział
- Masz racje, jak byś chodził i opowiadał o takiej osobie. Trzymała bym się od ciebie z daleka.- odpowiedziała Juvia
- Rozumiem że jej się przyglądałeś. Ale może wyczułeś okazję żeby sprzątnąć ją z przed nosa Natsu?- zapytał Gray
- To też. Na moim miejscu też próbował byś wykorzystać sytuacje- odrzekł uśmiechając się.
- Nie zrobił bym tego- powiedział z mocą Gray
- Chłopaki nie kłóćcie się- odrzekła podchodząca do nich Erza z Jellalem
- Mnie bardziej interesuje co masz na myśli przez " przyglądanie się"- zapytał Gaziell
- To że nie jest tam szczęśliwa, plus to co się wydarzy.
- Szczęśliwa? Wydarzy?- powtórzyła jak papuga Mio
- To prawda Lucy tam nie jest szczęśliwa. Słyszeliście jej krzyki w nocy?- zapytała się Levy, wszyscy pokiwali głowami.
- Ona kocha wolność, podróże, przygody, misje z nami. A jako córka cesarza nie może tego robić. Musi panować, musi władać, opiekować się poddanymi, rozstrzygać spory. Brać udział w balach. Przestrzegać protokołu. - odrzekła Levy
- Plus to że nas przygotowywała do tej wojny. Ćwiczyła 2 razy ciężej niż my. Wysyłała listy do mistrzów gildii z informacją i jak trenować, każdy rodzaj magi. Wysłała informacje do panujących we wszystkich królestwach. Szukała nocami wyjścia w starych księgach. I zadała pytanie Księdze Zapomnienia- odrzekł Nakatsu, wszyscy wskazali na zminimalizowaną księgę na piersi Levy. W ich oczach było pytanie. Lucy prosiła by nikomu nie mówiła to co usłyszała. Wiedziała że musi złamać tą przysięgę.
- Tak księga odpowiedziała- odrzekła uciekając wzrokiem gdzieś w bok
- I co powiedziała?- zapytał Gaziell
- Tak naprawdę nic konkretnego- próbowała nadal nie złamać obietnicy
- Nic takiego?- zapytał Nakatsu
- Ale coś jednak powiedziała tak?- zapytała pełna podejrzeń Erza
- Tak jak by- nadal wykręcała się od odpowiedzi
- Levy!!- warknął pierwszy raz w życiu jej ukochany, spojrzała na niego
- Echh... " Zabić to coś zwane Z na początku, nie będzie łatwo. Bo jakże można zabić nic? Lecz wyjście jest, ucieczka pozostaje. Lecz w zamian twe istnienie wymazane zostanie. A on zniknie na zawszę bo nic bez czegoś nie może istnieć." tak powiedziała księga. A Lucy na to odpowiedziała że tak właśnie myślała.- odrzekła, zakrywając twarz rękoma, i szlochając. Wszyscy nie wierzyli w to co usłyszeli. Znów.. Znów mieli ją stracić.
- To nie możliwe- wyszeptała Erza- Coś trzeba z tym zrobić.- do wróciła się i pobiegła do gildii.



Następnego dnia wszyscy magowie czekali na ogłoszenie mistrza w bardzo ważnej sprawie. Wszyscy musieli przerwać swoje misje i wrócić jak najszybciej do gildii. Rozmowy dotyczyły " A cóż takiego się stało?, " Po co te wezwanie?, " Grozi nam wojna?"
- Hej ludziska!!!- wykrzyknął mistrz a na sali zapanował spokój- Wiecie w końcu o kim zapomnieliśmy. Wiecie kim ona teraz jest. Wiecie że to dzięki niej wiemy że prawdziwy i pełen sił Zeref się odrodzi i będzie chciał nas wszystkich wykończyć. To ona namówiła mnie i innych mistrzów do tego żebyście przeszli tak ciężki trening. Ale dzięki temu jesteście silniejsi. Lecz z tego co wyszukali Erza i Levy oraz reszta będąc na targach ślubnych. Nie będziemy go wstanie zabić. - przerwał na chwilę by spojrzeć na twarze swoich dzieci. Widział strach, przerażenie ale też nadzieje- Tak jest nadzieja. Ale ta nadzieja pozbawi jedną osobę z naszej rodziny życia. Istnieje możliwość aby przenieść nasz świat. Do nowego miejsca. Ale należy poświęcić życie. I tą osobą chce być Lucy. Ja jako mistrz gildii Fairy Tail nie mogę się zgodzić by jedno z moich dzieci umarło ratując innych. Wiem to samolubne życzenie. Teraz ona jest smokiem, i to nie byle jakim ale najsilniejszym ze wszystkich smoków. A pieprzyć to!! Dla mnie zawsze pozostanie tą uśmiechniętą Lucy. I jako jej rodzic spróbuję przekonać ją żeby nie poświęcała swego życia dla nas. Jeżeli się ze mną nie zgadzacie przestanę być mistrzem. Dodatkowo poszukam innego rozwiązania. Ten kto chce iść ze mną ją przekonać wyruszam jutro rano.- odrzekł mistrz i udał się do swojego gabinetu. Rozległy się wrzaski
- JAK TO?
- KPISZ Z NAS?
- TO ONA NAS ZOSTAWIŁA!!
- Cisza. Róbcie co chcecie. Ale ja idę. Jestem Tytanią Scarlet z Fairy Tail i wszyscy jesteście moimi braćmi i siostrami, jesteście moimi towarzyszami. I mimo wszystko Lucy jest też moim towarzyszem. Nie pozwolę by się poświęciła tylko po to żebym ja przeżyła.- odrzekła Erza.
- Ja też idę- powiedziały równocześnie Levy, Wendy i Mio
- Jak chce umierać niech umiera. Przecież już nie raz umarła. Może w końcu będzie spokój- odrzekł pełen złości Natsu, wstając z krzesła i kierując się w stronę drzwi.
- Jesteś największym palantem jaki chodzi po tej ziemi kiedykolwiek- odrzekł Nakatsu ze złością
- Potwierdzam- powiedział Gray stojący obok
- Nie da się ukryć. Przebiłeś wszystkich palantów i idiotów świata- potwierdzić Gaziell
- A wam co chłopaki? Wasze laski kazały wam tak mówić? Mówię co myślę.?- odpowiedział odwracając się w ich stronę Natsu
- Czy ty w ogóle myślisz? Jakoś nie wydaje mi się- odrzekł podchodzący Laxus
- Czyżby z was zrobiła się jakaś organizacja " Chrońmy ginący gatunek Lucy"? Pieprzycie wszyscy głupoty! Umarła już dla nas nie raz! Zostawiała nas płaczących, cierpiących, z poczuciem winy że nie mogliśmy nic zrobić! A teraz zamierzacie ją przekonywać?! Po tym jak wymazała nam pamięć! Jak wymazała nam wszystkie uczucia związane z nią?! Jesteście durniami!!! Może wy myślicie o niej jak o towarzyszu, ale ona o was nie!!! Ma w nosie wasze uczucia!!! Ma w nosie was!!! I ma w nosie mnie!!! Zawsze tak było!!! Od samego początku!!!- wykrzykiwał Natsu- Nie jest księżniczką zamkniętą w zamku!!! Jest potworem który bawi się uczuciami innych i dlatego siedzi zamknięta w zamku!!!!- Wykrzyknął Natsu i natychmiast został uderzony przez Nakastu, jego pięści biły chłopaka po tworzy, lewa, prawa, lewa , prawa.
- Co ty wiesz?! Wiesz ile ona poświęciła!? Dla ciebie jesteś ważny tylko ty i twoje uczucia!!!- BUM odleciał kawałek uderzony magią Natsu
- Moje uczucia? Ja je straciłem kiedy odzyskałem tę cholerną pamięć!!! Tyle czasu kazała mi cierpieć!!! Tylko po co? Bo ma wyjebane!- Jebud został uderzony lodowym ostrzem
- A miała wybór? Bała się że jej nie zaakceptujemy!! - gorący ogień poleciał w jego stronę, chłopak zdążył odskoczyć, z lewej strony natarła na niego błyskawica, a z prawej metalowy pręt.
- Uspokój się!- wykrzyknęli Laxus i Gaziell
- Mnie zaakceptowaliście!!! Ona po prostu lubi szydzić z nas i naszych uczuć!!!-
wykrzyknął wściekły chłopak, i wraz ze złością zaczął przemieniać się w smoka. Jebud został uderzony w tył głowy i znokautowany
- Zabiorę go- odrzekł pojawiający się znikąd Igenell. - Jedno muszę wam powiedzieć, ona za wami tęskniła, ale to że jest córką Akiry wiele zmieniło, obowiązywał ją prawo stworzone przez jej dziadka. Możliwe że możecie ją zmienić. Ale to będzie trudne zadanie.- odrzekł i wyszedł. Nastała cisza.


Następnego dnia, wszyscy z gildii byli gotowi do drogi. Wyruszyli bardzo wcześnie rano. Kiedy Natsu wszedł do budynku nikogo nie zastał, oprócz Jellala.
- Hej Natsu. Podać ci coś?- powiedział za baru młody mężczyzna, jak by wczorajsze zdarzenia nie wydarzyły się
- Cokolwiek. Gdzie wszyscy?- Zapytał
- Wyruszyli przekonać Lucy- odrzekł nalewając piwa do kufla
- A ty nie poszedłeś z nimi?- powiedział chłopak i napił się napoju
- Ktoś musi pilnować gildii. A po drugie uważam że to bezsensowne.- odrzekł
- Czyli myślisz tak jak ja?- zapytał pełen nadziej że ktoś myśli tak jak on
- Nie. Nie zrozumiałeś mnie. Dla osoby która skrzywdziła kogoś kogo kochała, powrót jest bardzo długi. Ciężko jest wrócić od tak. Uśmiechnąć się i powiedzieć "Wróciłem". Za każdym razem jak o tym myślisz boisz się. Boisz się odrzucenia. Boisz się że osoba którą kochasz odwróci się od ciebie. Nawet śmierć nie jest tak przerażająca.- odrzekł
- Czyli ona się boi?
- Nom. Jestem tego pewien, sam się bałem. Aż w końcu Erza mnie znalazła. A przecież tego się najbardziej obawiałem. Że jak mnie znajdzie powie " Nie ". A ona powiedziała że już dawno powinienem wrócić. -odrzekł chłopak
- A jeśli ja już przestałem ją kochać?- zapytał cicho Natsu
- Jeśli przestał byś ją kochać to nie zareagował byś tak. Nie krzyczał byś, nie bił się wczoraj. Nie cierpiał byś tak bardzo. Po prostu ciężko jest to wszystko wybaczyć. To że jesteś mężczyzną a ona kobietą. To że jako mężczyzna chcesz ją bronić, a ona ci na to nie pozwala. Wiem bo mam tak samo z Erzą. Ale ten typ tak ma.- odrzekł uśmiechając się do Natsu
- Ja jej nie kocham- powiedział do siebie Smok ognia
- Tak, tak... Tak się nie da. Nie ważne ile razy byś tego sobie nie mówił i tak to nie stanie się prawdą. -odrzekł i poszedł do kuchni uśmiechając się pod nosem. Chłopak jednym tchem wypił piwo, a dzięki magicznemu kuflowi, znów mógł pić. Siedział pił, pił, pił, cały czas zastanawiając się co dalej, z nim, z nią, z jego uczuciami, z  jej uczuciami, z nadchodzącą wojną. Czasami znów rozmawiał z Jelallem, na temat jego uczuć i myśli. Po wypiciu 4 baryłek piwa, ledwo siedząc wpadł na pomysł. Najgłupszy w jego życiu. 

1 komentarz:

  1. Natsu, ty pieprzony arogancki oraz MEGA nieogarnięty egoisto, co ty sobie wyobrażasz, hmmm!?
    Prześlijcie mi go tu, a zrobię z nim porządek, że wróci do ambulatorium gildii w stanie krytycznym ^^

    Ejj, ja się tak nie bawię! Czemu przerwałaś w tak ciekawym momencie? ;-;
    Mam nadzieję, że ten jego pomysł nie zmusi mnie do użycia siły fizycznej i wykorzystania, jej na nim z Erzą u mego boku.
    Przesyłam dużo wenki i czekam z niecierpliwością na nexta! ⭐❤

    OdpowiedzUsuń